reklamy online

Reklama Sydney Sweeney znów Cię obraża?

Kochani, znów nie zrozumieliście reklamy Sydney Sweeney.

Kolejna reklama Sydney wywołała burzę w sieci, więc czuję, że trendy internetowe wzywają mnie do obrony jej dobrego imienia i czci.

Long story short: aktorka wzięła udział w nagiej sesji zdjęciowej z atrybutami sportowymi i opublikowała wspólny post z firmą Novig, podpisując go hasłem marki Novig “just sports”.

Novig to giełda zakładów w Stanach (taka trochę inna wersja bukmacherki), w której Sydney ma udziały. Zrobiła więc dokładnie to, co chciała – nagłośniła firmę i zwróciła na nią uwagę.

No i się zaczęło.

Sydney została oskarżona o cofnięcie wszystkiego, co feminizm osiągnął w ostatnich latach, a profesjonalne sportowczynie zaczęły masowo udowadniać, że kobiecy sport to pot, krew, łzy i żadnej erotyki.

Z tym że… nikt tego nie podważał.

Serio, to nie jest case, w którym Sweeney próbowała reprezentować kobiecy sport. Nie mówiła w imieniu kobiecego sportu i nawet nie seksualizowała kobiecego sportu (jak mogłaby, skoro sama nie jest sportsmenką?).

Po prostu zrobiła reklamę zakładów sportowych, których grupą docelową są w dużej mierze mężczyźni.

I tak, niestety, się stało, że seksualizacja i nagość nadal potrafią sprzedawać. Nie ja to wymyśliłem i nawet nie ja z tego korzystam – po prostu tak jest. Już pisałem w poprzednim poście o “great jeans / great genes”, że “reklama powinna przyciągać uwagę i mówić coś o produkcie, usłudze albo marce”. I reklama Novig przyciąga uwagę, więc swoją rolę Sydney wykonała na 100%.

sydney sweeney marketing

I to prawda, że nie rozumiem całego oburzenia kobiet, więc spróbujmy odwrócić sytuację: jakiś półnagi, napompowany facet z Playboya bierze udział w sesji zdjęciowej, w której wykorzystuje piłkę do koszykówki i boisko, choć widać, że ostatni raz dotknął piłki na WFie. Przy okazji reklamuje bukmachera.

Czy mnie, jako osobę, która poświęciła koszykówce dobre 5 lat życia, powinno to obrażać? Że nie jest prawdziwym sportowcem? Że wygląda zbyt erotycznie jak na sportowca?

Nie kumam tego hejtu, naprawdę.

Chyba że chcemy zakazać robienia zdjęć z atrybutami sportowymi wszystkim poza profesjonalnymi sportowcami… ale nie sądzę, żeby o to walczył feminizm.

Myślę wręcz, że pozwolenie kobiecie reklamować swoją firmę w taki sposób, jaki sama wybiera, jest trochę bliższe idei feminizmu.